Audiobooki - czy tradycyjne książki mogą czuć się zagrożone?
Audiobooki - czy tradycyjne książki mogą czuć się zagrożone?
Znajoma, gdy zadałam jej pytanie, jaką książkę czytała ostatnio, spojrzała na mnie z politowaniem i odparła „Słuchałam Annę Kareninę" Tołstoja. Przypomniałam sobie z jaką przyjemnością przerzucałam kolejne kartki książki w zielonej okładce, delektującym się każdym słowem i miałam ochotę krzyknąć „Ale jak to?".
I tym razem moda przyszła do nas z Zachodu. To w Stanach Zjednoczonych rozpoczął się boom na książki audio, które sprzedają się tam w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy. U nas rewolucja w świecie literackim trwa od niedawna. Początkowo nagrywano wyłącznie literacką klasykę z przeznaczeniem dla osób będących często w podróży, zajętych i zabieganych, którym brakuje czasu żeby usiąść z lekturą w fotelu bądź ludzi starszych, którym wzrok nie pozwala na śledzenie linijek tekstu. Obecnie nagrywa się wszystko: beletrystykę, bajki i słuchowiska dla dzieci, kursy języków obcych, programy edukacyjne, poradniki, poezję. Książki do słuchania nabyć można w księgarniach, sklepach internetowych, kiosku czy jako dodatek do gazety. Na stronie APA (amerykańskie stowarzyszenie wydawców audio) widnieją dwie daty, które przyjmuje się za początek ery audiobooków. Rok 1933, w którym antropolog J.P. Harrington, odbywał podróż przez Amerykę Północną i nagrywał opowieści Indian. Nagranie odbywało się przy użyciu płyty zrobionej z aluminium oraz akumulatora samochodowego. I data nieco późniejsza: 1952 rok, w którym poeta Dylan Thomas został poproszony o nagranie swoich utworów przez Barbarę Cohen i Marianne Roney. Pierwszy profesjonalny audiobook nagrał kolumbijski pisarz David Sanchez, w języku hiszpańskim w 1975 roku. Audiobooki mogą być czytane przez zawodowego lektora, profesjonalnego aktora lub aktorkę; innym rodzajem są te, które zostały nagrane w postaci audycji z udziałem wielu osób, z podkładem muzycznym lub innymi efektami dźwiękowymi. Dostępne są także audiobooki tworzone przez specjalny program komputerowy (syntezator mowy), pozbawione interpretacji aktorskiej oraz audiobooki językowe czytane przez native speakerów.
To zbrodnia?
Przyznaję. Przez długi czas konsekwentnie ignorowałam audiobooki i już samo twierdzenie „książki do słuchania" wydawało mi się absurdem. Do słuchania? Przecież książki służą do czytania. Okazuje się jednak, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Audiobook to doskonała oszczędność czasu, choć znam osoby, które potrafią 700 stron książki przeczytać w dwa dni. Niemniej nie ma ich zbyt wiele. Czy to w podróży, czy podczas jazdy samochodem, w trakcie drogi do szkoły i na uczelnię, prasując, gotując, zajmując się dzieckiem - możemy słuchać książki. Kwestią sporną jest odsłuchiwanie audiobooków przez dzieci. Nie ulega bowiem wątpliwości, że czytanie rozwija wyobraźnię dziecka, pomaga mu w nauce i uczy poprawnej pisowni. Audiobooki w pewnym stopniu również kształtują wyobraźnię, ale z pewnością nie zastąpią książek do czytania. Faktem jest również to, iż tylko poprzez obcowanie z książką możemy sami wyobrazić sobie bohaterów, ton ich głosu i sytuacje w jakich się znaleźli. Tymczasem lektor narzuca nam swoją interpretację dzieła, każe zwracać uwagę na to, na co sam położył akcent. W rezultacie słuchający otrzymuje taką „atmosferę" utworu, jaką lektor nagrał w studio. Otwierając książkę mamy możliwość wejścia do innego świata, który swój ostateczny kształt będzie zawdzięczał tylko nam - czytelnikom. Słuchając dzieła dostajemy do mózgu gotową zbieraninę słów, podyktowaną w tempie lektora, z jego pauzami, westchnieniami i chrząknięciami. Dlatego nie powinno nas zdziwić, jeśli po ponad godzinnym słuchaniu książki, niewiele zapamiętamy z jej treści. Tylko czytanie, wodzenie wzrokiem po literach, pozwala budować w wyobraźni szczegóły składające się na fabułę utworu. Z pewnością audiobooki będą zdobywać coraz większą popularność zwłaszcza wśród osób nie lubiących czytać, lub tych, które nie potrafią dłużej skupić się nad książką. To także świetny sposób na naukę obcego języka. Dla osób, które nie wyobrażają sobie życia bez tradycyjnych książek, słuchanie audiobooka nie będzie zbrodnią lecz miłą odmianą umilającą czas np. podczas gotowania. Żaden audiobook nie zastąpi jednak szelestu przewracanych kartek, zapachu drukarskiej farby i możliwości bezpośredniego kontaktu z książką. I temu pozostaną wierni Ci, którzy kochają literaturę. Dlatego czasy bez słowa pisanego nam nie grożą, a tradycyjne książki nie są zagrożone.
Autor: Anna Trześniewska
źródło: www.edustacja.pl