Czy w Kapitale Ludzkim chodzi o dobre projekty?

„I żebyśmy na koniec okresu programowania osiągnęli wszystkie zakładane wskaźniki" - takie stwierdzenie padło na jednej z warszawskich konferencji poświęconej realizacji programu Kapitał Ludzki.

A uczestnicy spotkania dość zgodnie - i smutno - kiwali w tym momencie głowami. I potraktowali owo zdanie jako rodzaj konferencyjnego motta czy raczej niemożliwego do spełnienia życzenie beneficjentów programu. Pewnie można by nad nim przejść do porządku dziennego - w końcu nikt już nie ma złudzeń, że w wydatkowaniu pieniędzy unijnych w Polsce chodzi o wskaźniki a nie o dobre i pożyteczne projekty - ale skoro już te wskaźniki mamy osiągać, to pytanie jakie i w jaki sposób?

Na początku roku, na fali zmian, został zaktualizowany podręcznik wskaźników, które powinny być stosowane w ramach programu Kapitał Ludzki. Wskaźniki, jak i cała konstrukcja projektów współfinansowanych z Europejskiego Funduszu Społecznego zostały oparte na metodologii Project Cycle Management, tyle tylko, że metodologia ta przytaczana jest z wielką dowolnością w podręcznikach i wytycznych, za każdym razem w innej interpretacji. Czytając dokumenty można odnieść wrażenie, że każdy piszący ma nieco inną koncepcję formułowania celów, produktów, rezultatów i wskaźników im odpowiadających. W jednym dokumencie można znaleźć dwie różne matryce logiczne: co gorsza, bez słowa wyjaśnienia, ot takie sposoby na formułowanie kluczowych dla projektów elementów. Co więcej, oprócz podręcznika wskaźników dochodzą jeszcze zapisy dokumentacji konkursowych, które również spieszą ze światłymi przykładami: ilość wydrukowanych ulotek to produkt, a nakład broszury to rezultat, czyli rozróżnienia pomiędzy rezultatami a produktami dokonuje się na podstawie ilości stron - im grubsza publikacja, ,,tym bardziej'' rezultat. Absurd? Nie, zapisy pomagające projektodawcom pisać wnioski.

Problem tymczasem jest poważny. Katalog wskaźników obowiązkowy dla beneficjentów, nawet biorąc pod uwagę wskaźniki alternatywne, nie pasuje do wszystkich typów projektów, chociażby informacyjnych i badawczych. Projektodawcy, nawet ci wykształceni w zakresie metodologii PCM, nie wiedzą czy wskaźniki powinny być formułowane jako wzrost o liczbę lub procent czy jako po prostu liczbę (bo wzory są dwa). Nie wiadomo czy wskaźniki nie są przypadkiem równocześnie produktami, bo w zasadzie to samo jest traktowane raz jako produkt raz jako wskaźnik - w zależności o tego, w jaki dokument spojrzeć. W podręczniku przygotowania projektów można przeczytać, że do monitorowania celu projektodawca powinien używać wskaźników produktu i rezultatu, podręcznik wskaźników monitorowanie wskaźników rezultatu ceduje na instytucje pośredniczące. Obowiązek określania wskaźników do celu został zapisany w podręczniku rok wcześniej, ale na etapie sprawozdawczości do teraz nikogo nie interesowało czy cel projektu został zrealizowany. Wskaźnik być musiał i już. Nie byłoby jeszcze tak źle, gdyby problem kończył się na projektowej ekwilibrystyce, ale przecież monitorowanie efektów wykorzystania funduszy unijnych w kraju to sprawa istotna. Z bałaganem metodologicznym finalnie będzie musiała poradzić sobie instytucja zarządzająca, ale wtedy będzie już pewnie za późno na zebranie danych na temat rzeczywistych efektów realizacji projektów, a przeprowadzenie badań będzie słono kosztowało. Pewnie są na to pieniądze. A liczba przeprowadzonych badań to też wskaźnik do osiągnięcia. A może produkt?

Autor: Anna Jarmuszkiewicz - Menedżer ds. szkoleń i konferencji w redakcji ,,Funduszy Europejskich''
Źródło: www.Fundusze-Europejskie.pl

 

 


Data publikacji: 2010-05-05
Strony: 1

Graj z filmem , Polska szkoła 2030 , Eksperci: dzieci powinny rozpoczynać naukę języków jak najwcześniej, Praktycznie o sprzedaży bezpośredniej, Szkolenia gwarantujące sukces w 2012,