E-learning dla "Michałków"
Do napisania tego tekstu skłonił mnie dzisiejszy artykuł opublikowany w Rzepie. Szumnie nazwany "Uczeń pisze wirtualną klasówkę" porusza bardzo ważny temat wprowadzenia regulacji prawnych.
Całość tekstu sprowadza się generalnie do jednego zdania: Ministerstwo Edukacji Narodowej pracuje nad nowelizacją ustawy o systemie oświaty która ureguluje prawnie edukację online i myślę, że bardziej adekwatnym tytułem byłoby: Lepszy rydz, niż nic.
Osobiście nic nie mam (już) do instytucji MEN, ale czytając zamieszczone poniżej zdanie - wyrwane z kontekstu, ale znamienne - które znajduje swoją kontynuację w opinii Pani posłanki to myślę, że cała inicjatywa sprowadzi się do znanego wszystkim: Chcieliśmy dobrze - wyszło jak zawsze.
Cytat znamienny
Wkrótce jednak polskie szkoły i ich uczniowie dostaną szansę na podobne udogodnienia.
Szanowni dziennikarze Rz. Uczniowie nie dostaną szansy na udogodnienia, to ustawa o szkolnictwie wyjdzie z "ciemnych wieków" i legislacyjnego nieudacznictwa, czy niedbalstwa, sam nie wiem jak to określić. Uczniowie już bardzo efektywnie korzystają z internetu do nauki, a nauczyciele uczą online (wystarczy spojrzeć na dane megapanelu dotyczące popularności serwisów edukacyjnych). Wspomniana zmiana to jedynie delikatne wysunięcie ręki z nocnika, ale przejdźmy dalej...
Więcej na: www.blog.2edu.pl