Edukacja na biegunie

Przypomnijmy sobie jak zimowa aura wpłynęła na polską edukację. Trzy tygodnie temu po kilku dniach opadów śniegu zamknięto kilkaset szkół. Śnieg zasypał drogi, zerwał linie energetyczne, a kilkustopniowy mróz uszkodził rury grzewcze. Ciekawe czy Eskimosi na Grenlandii też maja takie problemy.

W czasie ostatnich mrozów w całym kraju zawieszono zajęcia w kilkuset szkołach. Powodem był siarczysty mróz i obfite opady śniegu, uniemożliwiające choćby dowiezienie dzieci na zajęcia. Zamknięto przede wszystkim niewielkie placówki liczące do 100 uczniów. Lekcje odwołano głównie w województwach południowych, które szczególnie odczuły opady śniegu. Niestety jak zapowiadają meteorolodzy, jeszcze tej zimy takie sytuacje będą się powtarzać. Dlatego już teraz wójtowie i prezydenci małych miejscowości opracowują strategie i plany awaryjne co w takiej sytuacji czynić. Czy nie wypuszczać dzieci do szkół, a może zorganizować edukację w domach lub przez Internet?

Z drugiej strony skoro zaledwie kilku stopniowy mrozek wywołuje w Polsce takie zamieszanie to ciekawe jak wygląda edukacja za kołem podbiegunowym na takiej Grenlandii gdzie w ciągu roku temperatura spada do - 50 stopni? Czy też odwołują zajęcia z powodu mrozu, przez co zajęcia odbywają się kilka razy do roku? Jak uczniowie radzą sobie z opadami śniegu? I czy w takich warunkach nie mają problemu choćby z odrabianiem lekcji?

Lekcja za biegunem

Zdecydowanie każdy polski uczeń ucieszyłby się z wprowadzenia systemu edukacji na wzór tego panującego na Grenlandii. U nas w ciągu dnia uczniowie mają nawet i po osiem godzin zajęć, a tam odbywa się osiem godzin tygodniowo. Do tego nie istnieje coś takiego jak sprawdziany, klasówki, prace domowe czy nawet prowadzenie zeszytu, bo nie ma tzw. ocen cząstkowych. Uczniowie są oceniani dopiero na koniec roku szkolnego. Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja z weryfikacją obecności uczniów. Typowego dziennika lekcyjnego nie ma. Jest za to mały zeszyt z listą nazwisk uczniów i rubryką na obecność - jedno pole na każdy dzień.

A jak wygląda lekcja za kołem podbiegunowym? Uczniowie bynajmniej nie siedzą w czapkach i grubych rękawicach. Sale lekcyjne wyglądają typowo - są stoliki, krzesła i tablica.
Nauczyciele mają wiedzę bardzo wszechstronną dlatego prowadzą po kilka różnych odrębnych przedmiotów - tak jak u nas w pierwszych klasach podstawówki. Niekiedy w jednej klasie uczą się uczniowie, którzy już wcześniej chodzili do szkoły i ci zupełnie nowi. Dlatego poziom jest bardzo zróżnicowany. Na lekcji uczniowie uczą się zazwyczaj języka duńskiego, angielskiego, środowiska, lub matematyki. Zajęcia przypominają bardziej gry i zabawy niż naukę do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni.

Co ty wiesz o mrozie

Na kole podbiegunowym poza Grenlandią leży m.in. Norwegia, Szwecja, Rosja, Kanada czy Stany Zjednoczone. Ale tylko tam panuje ostry klimat polarny, gdzie codzienne życie to prawdziwa sztuka przetrwania. Zima trwa przynajmniej 9 miesięcy, a temperatura w niektórych rejonach wyspy nigdy nie przekracza zera. Ale to jeszcze nic. W środku zimy, w okolicach lutego, temperatura powietrza spada do -45 stopni, a zanotowana najniższa temperatura na wyspie to -74 stopnie.

W okresie lata jest już nieco lepiej. W środku lipca temperatura potrafi osiągnąć nawet + 10 stopni. Poza tym na Grenlandii dość często dochodzi do obfitych opadów śniegu a silne wiatry osiągają prędkość do 100 km/h.

Edukacja w liczbach

Edukacja na Grenlandii przebiega w trzech wariantach: szkolenia podstawowego, krótkiego szkolnictwa wyższego (można to porównać ze szkołą średnią) i studiów wyższych. Jak wynika z raportu „Edukacja i szkolenie" przygotowanego przez Urząd Statystyczny Grenlandii, każdego roku zaledwie 450 osób kończy jeden z takich kursów. Dwie trzecie z nich to absolwenci szkół podstawowych, a około stu kończy przyspieszony kurs szkolnictwa wyższego. W szkołach podstawowych najczęściej uczą się dzieci w wieku od 7 do 15 lat. Z kolei średnia wieku studentów rozpoczynających naukę to 25 lat.

Do tego to kobiety częściej decydują się na rozpoczęcie kolejnego etapu edukacji - stanowią one 58 proc. wszystkich uczniów szkół średnich i 52 proc. ogółu studentów. Dlatego też to właśnie kobiety na Grenlandii mają lepsze wykształcenie od mężczyzn. Ponad to najchętniej wybieranymi kierunkami przez uczniów jest handel i turystyka.

Potrzeba dużo energii

Do zachowania sił i energii, a nawet i zdrowia, przy tak ekstremalnych warunkach potrzebna jest odpowiednia dieta. Dlatego w każdej szkole na Grenlandii nauczyciele mają do dyspozycji niewielki pokój. Tam na stoliku rozłożone są przeróżne kawałki mięs wędzonych, niekiedy i surowych, chleb i żółty ser. Do tego nauczyciela mają zapewnioną gorącą herbatę i kawę. Z takiego poczęstunku kadra dydaktyczna korzysta wyjątkowo często, można powiedzieć, że przy byle okazji. Jedzenie w niektórych szkołach zapewnia dyrekcja, a w innych troszczą się o to sami nauczyciele.

- Praca nauczyciela w takich warunkach wymaga znacznie więcej energii. I właśnie wysokokaloryczne posiłki mają szybko regenerować siły. Niekiedy do szkół na Grenlandii trafiają nauczyciele z innych państw. Przyjeżdżają na kilka miesięcy i uczą angielskiego lub hiszpańskiego. A że nie są przyzwyczajeni do nowej diety, po kilku tygodniach często chorują i nie nadają się do niczego - opowiada Marek Lenckiewicz, podróżnik, przez trzy lata mieszkał na Grenlandii .

Podobne śniadania mają również i uczniowie. W każdym zestawie obowiązkowo znajduje się kawałek wędzonego mięsa, do tego ryż lub warzywa.

Trudne warunki

Choć warunki na Grenlandii z zasady są trudne to bywają przypadki kiedy i tam szkoły są zamykane. Zazwyczaj dzieje się tak gdy temperatura spada poniżej 35 stopni lub opady śniegu są wyjątkowo obfite. Przerwa w nauce trwa do momentu poprawy pogody - zazwyczaj około tygodnia, czasami dwóch. Z racji, że szkoły mieszczą się jedynie w większych miejscowościach, dzieci dowożone są na zajęcia samochodami, saniami, a niekiedy transportowane samolotem. Mimo to bardzo często zdarzają się nieobecności. Powód zazwyczaj jest jeden i ten sam: trudne warunki pogodowe. Po kilku dniach opadów przedostanie się do miasta bez sań jest praktycznie niemożliwe.

Autor:Tomasz Zdunek

Źródło: Edustacja.pl

 


Data publikacji: 2011-02-01
Strony: 1

Ekonomia dla najmłodszych , Projekt Eduscience - naukowcy zaszczepiają dzieciom pasję badawczą, Pedagog XXI wieku , Szkolimy się na potęgę, „Erasmus dla wszystkich” zastąpi siedem dotychczasowych programów ,