Ile otwartych zasobów edukacyjnych w polskim internecie?
Warto rozwinąć dyskusję na temat otwartych zasobów edukacyjnych w polskim internecie. Nie chodzi tu o prezentację dogmatycznych poglądów, że oto OZE muszą być i basta (albo odwrotnie), ale powinniśmy zacząć się spokojnie zastanawiać, czy i w jakim stopniu nowoczesna edukacja w Polsce potrzebuje takich zasobów, co można stworzyć, w jakim zakresie, dla kogo i za ile.
Zawsze, gdy przeglądam zasoby edukacyjne w języku angielskim, zazdroszczę innym krajom, że mają tak bogate nieodpłatne zbiory do nauczania na różnych poziomach kształcenia. Gdy zaglądamy do zasobów polskich - to jednak są one dość ubogie. Mamy na pewno dobrą ofertę wydawnictw, o różnym stopniu przystępności (finansowej), ale jeśli chodzi o materiały otwarte, nieodpłatne i ogólnodostępne, to sytuacja nie jest najlepsza. Skoro do tej pory nie powstały polskie OZE - czy to oznacza, że nie ma potrzeby ich tworzenia? Dobra, pomyliłem się, powstały pewne zasoby edukacyjne - ściąga.pl i podobne. Tylko dlaczego tak narzekamy potem na praktyki edukacyjne młodzieży...
Wiecej na: Edunews.pl