Mamy 9308 aktualnych szkoleń oraz 5255 firm szkoleniowych. Dziś dodano 0 szkoleń.

Laptop dla ucznia - podejście drugie

Na początku swojej kadencji premier Donald Tusk zapowiadał, że każdy gimnazjalista otrzyma laptop. Po zapowiedzi premiera specjalny zespół ochoczo zabrał się do pracy i nawet udało mu się wydać 16 mln złotych z pieniędzy podatników na szkolenia dla nauczycieli. Co prawda w efekcie gimnazjaliści laptopów nie otrzymali (kryzys), ale spora grupa nauczycieli przeszła szkolenie z nowych technologii nauczania.

Osobiście już wtedy krytykowałem ten pomysł, bowiem dawanie laptopów uczniom bez odpowiedniej infrastruktury w szkołach, oprogramowania, braku uregulowań prawnych nauczania zdalnego w szkołach i niechęci nauczycieli nie byłoby zapowiadaną przez premiera „informatyczną rewolucją w szkołach", lecz zwykłym wyrzucaniem pieniędzy podatników.

Pozycja "na Janosika"

I oto teraz, u schyłku kadencji, rząd postanowił odgrzać zapomniany już kotlet i zgłosił kolejny pomysł zakupu laptopów, tym razem dla uczniów rozpoczynających 1 września 2011 roku naukę w klasach pierwszych szkół podstawowych. Pomysł jest o tyle „chytry", że rząd zamierza go sfinansować z pieniędzy pochodzących z opłat operatorów komórkowych za wykorzystywane częstotliwości. W działaniach tych, widać wyraźnie, że ministrowie za swojego patrona od spraw trudnych obrali Janosika!

Urzędnicy skrzętnie obliczyli, że ów miliard złotych starczy na laptopy dla pięciu roczników pierwszoklasistów, dla ich nauczycieli, a także na serwis, ubezpieczenie, oprogramowanie i szkolenia dla nauczycieli. Przy tak ambitnych założeniach okazuje się jednak, że na zakup jednego laptopa będzie można przeznaczyć oszałamiająca kwotę 400 zł. (słownie: czterystu złotych).

Oczywiście skojarzenia z projektem One Laptop Per Child jest wprost uderzająca. Warto może jedynie przypomnieć, że zainteresowanie udziałem w projekcie wyraziły: Brazylia, Argentyna, Urugwaj, Nigeria, Libia, Pakistan i Tajlandia.

Szału nie będzie

Czyż w sytuacji Polski, gdzie 91% dzieci do 16 roku życia ma w domu komputery z dostępem do Internetu, wręczenie im „laptopa" za 400 zł wzbudzi ich entuzjazm? Bardzo w to wątpię, gdyż dysproporcja pomiędzy nim, a sprzętem posiadanym w domu jest trudna do wyobrażenia. Zatem obietnica pracy na maleńkim ekraniku z matrycą zgoła niskich lotów z cała pewnością i to przez okres trzech lat z cała pewnością nie wzbudzi entuzjazmu uczniów, tym bardziej, że często posiadane przez nich telefony komórkowe moją nie tylko dostęp do Internetu non stop, ale i dużo lepsza konfigurację niż zapowiadane laptopy.

Patrząc na ten kolejny już pomysł Ministerstwa odnoszę wrażenie, że za wszelką cenę chce dokonać czegoś spektakularnego, przeznaczając na to ogromne pieniądze. Może zamiast uprawiać tak radosną twórczość, przeprowadzić taki program pilotażowo oraz wykorzystać doświadczenia gmin, które już takie programy mają wdrożone.
Osobiście uważam, że należałoby postąpić dokładnie odwrotnie: zbudować portale oferujące atrakcyjne materiały edukacyjne, rozpropagować je wśród uczniów, a ci już sami zobligują swoich nauczycieli i dyrektorów szkół, aby wzięli udział w programie „laptop dla ucznia".

Autor: Roman Lorens

Źródło: www.blog2edu.pl

 


Data publikacji: 2011-03-31
Strony: 1

Płynna nowoczesność i edukacja , "Euro na edukację" ruszyło w styczniu - wywiad z koordynatorem ogólnopolskiego projektu edukacyjnego., Wydajemy więcej na naukę, Edukacja umysłu według profesor Gardnera, Szef może unieszczęśliwić pracownika,