Najpierw odpowiedzialność

Odpowiedzialność rozumiana jako postawa to coś, co siedzi głęboko w człowieku, to wynik wielu działań, doświadczeń, okoliczności i dążeń. Wielokrotnie w życiu angażowałem się w coś, za co nie czułem się lub czułem się w ograniczony sposób odpowiedzialny.

To było zaangażowanie albo „na krótką metę", albo zaangażowanie - tak, przyznaję to sam przed sobą - dla pieniędzy. Nie dało ono głębszej satysfakcji. Ale też włączałem się lub inspirowałem niejednokrotnie w moim życiu coś, za co czułem się zdecydowanie odpowiedzialny, co było wyzwaniem, było „moje", co dawało wiele radości tworzenia i satysfakcji, gdy wychodziło
Myślę, że każdy marzy o takim zaangażowaniu z pasją, gdzie będzie czuł wolność tworzenia i odpowiedzialność „do szpiku kości". Myślę, że każdy menedżer, szef, koordynator projektu marzy o pełnym odpowiedzialności zaangażowaniu swoich współpracowników, o takiej ich postawie, która jest generatorem i zarazem efektem pewnego ducha wspólnoty, wspólnego celu, dobrego zrozumienia, respektowania siebie i obowiązkowości.

Szef oddziałuje na pracowników swoją postawą, przykładem osobistym. Czy mówi A czy B, decydujące jest jego działanie i postawa - sam się o tym wielokrotnie przekonałem, jako współpracownik i jako szef. Tym, co odróżnia organizacje o podobnych celach, jest szeroko pojęte zarządzanie ludźmi. Zarządzanie może być oparte o rozmaite wartości, paradygmaty i schematy. Każdy, kto kieruje jakąkolwiek organizacją i czuje się za nią odpowiedzialny, chce jednak, by było ono jak najefektywniejsze, jak najlepsze - choć poszczególni zarządzający mogą rozumieć to bardzo różnie.  Do długotrwałego sukcesu prowadzić organizację może tylko ten, kto potrafi i CZUJE SIĘ za nią ODPOWIEDZIALNY. Odpowiedzialność staje się dobrem, na które jest coraz większy popyt - zarówno wśród przedsiębiorców, polityków, urzędników jak i nauczycieli, lekarzy i rodziców. Wydaje się, że oszałamiające tempo zmian cywilizacyjnych, procesów globalizacyjnych i technologicznych, a także niepewność związana z nieprzewidywalnością dalszych zmian, powodują, że ludzie coraz bardziej potrzebują, wręcz pragną wokół siebie postawy odpowiedzialnej. Oto odsłania się nam, być może, jeden z największych deficytów dzisiejszego społeczeństwa postindustrialnego: przy silnym popycie na odpowiedzialność jej podaż jest zbyt mała. Dotyczy to zarówno odpowiedzialności indywidualnej jak i odpowiedzialności organizacji.

Odpowiedzialność pochodzi od słowa odpowiedź. Respondent (ang. response) to ktoś, kto odpowiada na wezwanie, podejmuje rękawicę, nie pozostaje obojętny i bierny. Nieobojętność i aktywność są pokładami znaczeniowymi pojęcia odpowiedzialności, która staje się bliska pojęciom takim jak zaangażowanie, przeżywanie, wrażliwość. Zapotrzebowanie na tak rozumianą odpowiedzialność jest w każdej organizacji, a także w relacjach międzyludzkich - przeogromne. Ale czy chodzi tylko o odpowiedzialność za wynik, albo inaczej - czy ważny jest tylko wynik? Moja teza brzmi: chodzi o odpowiedzialność za całokształt tego, co dzieje się w obszarze zarządzanym przez danego członka organizacji. Chodzi o odpowiedzialność za wyważenie różnych aspektów i ogarnięcie całości: zadbanie, by nie zniszczyć zasobów, przeprowadzenie dobrze, bezpiecznie i efektywnie procesu, zrealizowanie celu, rozwijanie i adaptowanie organizacji. Konsekwentne rozwinięcie tej tezy prowadzi do konkluzji, że paradygmatem, który obejmie te wszystkie aspekty i połączy w nową jakość dotychczasowe podejścia do zarządzania, będzie zarządzanie przez odpowiedzialność (ZPO).

Koncepcja zarządzania przez odpowiedzialność sprawdzała się w trakcie zarządzania przeze mnie konkretną organizacją, w której niewykonywanie swoich obowiązków przez część członków doprowadziła do kryzysu i postawienia sprawy przez kierownictwo tak:

  • albo jako organizacja zmieniamy „wewnętrzną umowę" w kierunku rozłożenia odpowiedzialności za realizację misji na szersze grono,
  • albo jako kierownictwo podajemy się do dymisji, a może nawet „rozwiązujemy" organizację.

Wielogodzinna i dobrowolna narada całej organizacji do późnych godzin nocnych dała rewelacyjne efekty: to członkowie organizacji wystąpili w jej obronie, zgłaszając propozycje, biorąc poszczególne obszary i procesy „na swoją odpowiedzialność" i zobowiązując się, że zapewnią realizację zadań powyżej minimalnego poziomu wymagań. I dotrzymali zobowiązania. Stworzyli swoistą solidarność w odpowiedzialności, kulturę organizacyjną, która motywowała całą grupę. Aby organizacja mogła stworzyć taką kulturę odpowiedzialności, musi przede wszystkim realizować określone wartości oraz muszą ją tworzyć odpowiedzialni ludzie. Organizacja z kulturą odpowiedzialności to suma odpowiedzialnych ludzi i czegoś, co proponuję nazywać odpowiedzialną ramą działania (struktura, statut, technologia itd.).

Odpowiedzialność nie bierze się znikąd. Wyrasta w sprzyjających warunkach, pod odpowiedzialnym przywództwem. Albowiem pierwotna jest odpowiedzialność twórców organizacji, jej przywódców i decydentów najwyższego szczebla (kimkolwiek by byli - właścicielami, prezesami, dyrektorami). Jej wynikiem jest (lub nie) odpowiedzialna rama działania, a dalszą konsekwencją - dobór i rozwijanie (wychowywanie) odpowiedzialnych współpracowników. Ta kolejność (odpowiedzialni twórcy --> odpowiedzialna rama organizacji --> odpowiedzialni ludzie) zdaje się też zgadzać z doświadczeniem wielu pokoleń, które zaowocowało znanymi mądrościami ludowymi: „jaki pan, taki kram", „ryba śmierdzi od głowy", „czego panowie nawarzą, tym się poddani poparzą". Im wyżej w hierarchii organizacji, tym większa odpowiedzialność.


Data publikacji: 2009-09-11
Strony: 12

Dzień Kobiet Sukcesu, Językowe podróże Polaków, Nowa wizja systemu edukacji , Nowy zawód drugą szansą , Edukacja potrzebuje mocnych osobowości,