Mamy 9803 aktualnych szkoleń oraz 5245 firm szkoleniowych. Dziś dodano 0 szkoleń.

Szkoła traci wiedzę?

Uczniowie każdego dnia spędzają tyle samo czasu na zajęciach w szkole, co później w domu przed komputerem. Dlaczego więc nie wykorzystać tego czasu także na naukę, tylko w innej formie?

Badania pokazują, że około 70% wiedzy posiadanej przez uczniów nie pochodzi ze szkoły. Oczywiście to nie wina systemu edukacji czy zdolności nauczycieli. Przecież nie od dziś dobrze znana jest zasada nauki przez zabawę. To co wykłada nauczciel przez kilka godzin również dobrze może być zapamiętane w kilka minut - wszystko zależy od formy podawanej wiadomości. Z jednej strony niewygodne krzesło i zielona tablica, z drugiej kolorowe obrazki i przyjazna atmosfera. Nic więc dziwnego, że coraz więcej młodych ludzi do nauki wykorzystuje serwisy społecznościowe tupu Wikipedia czy YouTube. Równie popularne stają się blogi tematyczne prowadzone przez ekspertów z konkretnej dziedziny. Ale czy takie informacje są na pewno użyteczne i prawdziwe? Jak internet może zastąpić nauczyciela? I czy wychowawcy powinni zacząć się obawiać o swoje miejsca pracy?

Pomoc w nauce?

Piotr Peszko, autor blogu edukacyjnego: elearning-20.blogspot.com, jest zdania, że portal społecznościowy może pomóc tak samo w nauce, jak każdy inny sposób przekazywania treści.

- Klucz przecież w tym, aby uczynić informację o dużym znaczeniu strategicznym, dostępną dla właściwych osób we właściwym czasie. Ważne jest to, że informacje w portalach społecznościowych przekazywane są szybko i w bardzo prosty sposób. Ogromne znaczenie ma używanie języka nieformalnego, a do tego często pojawiają się też rysunki, zdjęcia albo nagrania "Jak coś zrobić" - tłumaczy.

Wiedza kumulowana w Internecie może być powierzchowna lub wyjątkowo wyspecjalizowana - zależy kto czego szuka. Portale społecznościowe tej drugiej kategorii, pozwalają na publikacje dłuższych materiałów, np. YouTube, czy Vimeo dla filmów lub Slideshare dla prezentacji. Są to często bardzo wysokiej jakości materiały przygotowywane przez doświadczonych fachowców. Warto wspomnieć o projekcie YouTube EDU w ramach którego uniwersytety (wśród nich Stanford, MIT, Harvard) publikują pełne nagrania wykładów. Wystarczy więc znajomość języka angielskiego i można uzyskać dostęp do materiałów edukacyjnych na światowym poziomie.

Blogi również odgrywają ogromną rolę w nauce. Gdy jakaś branża zaczyna zdobywać popularność w Polsce, jedynymi sensownymi źródłami informacji stają się właśnie prowadzone przez praktyków blogi. Do dziś w wielu przypadkach, informacje na nich wyprzedzają oficjalne programy nauczania.

Internet to za mało

Nieco inny pogląd na rolę portali społecznościowych w edukacji ma Bartłomiej Dymecki, autor takich stron jak www.dymecki.pl lub www.entigra.pl.

- Same portale społecznościowe będą mieć zawsze ograniczone znaczenie w nauce. Służą w końcu głównie do nabywania i podtrzymywania kontaktów oraz dyskusji i wymiany krótkich informacji. Obecność na Facebooku, Blipie czy Twitterze pomaga w znajomości tego "co w trawie piszczy" w mojej branży oraz pozwala na prowadzenie dyskusji z innymi osobami zainteresowanymi tematem. A to z pewnością ułatwia rozwój - przekonuje.

Jest w tym wiele racji. Według badania "Społeczności wirtualne" opublikowanego przez CBOS w maju tego roku, internauci wskazują kilka podstawowych powodów korzystania z portali społecznościowych. Przede wszystkim jest to sposób utrzymania kontaktów ze znajomymi, wypełnienia wolnego czasu, słuchania muzyki i oglądania filmów, nawiązania nowych kontaktów towarzyskich czy też szukania pracy. I pośród tego wszystkiego respondenci wskazali również na potrzebę zaspokojenia ciekawości. Jedni robią to z ambicji drudzy z powodu zbyt wymagającego nauczyciela. Oznacza to, że edukacja jest jedynie czymś zupełnie dodatkowym, może nawet przypadkowym.

- Z pewnością rola Internetu a w tym portali społecznościowych i blogów w procesie edukacji jest znacząca. Jednak zdobyta w ten sposób wiedza musi być jeszcze poukładana i zweryfikowana. Moim zdaniem czeka nas zmiana roli szkoły, która po pierwsze przestanie być jedynym miejscem dysponowania wiedzy, a po drugie skupi się na weryfikacji wiadomości pochodzących z różnych miejsc - mówi Anna Skomiałek, nauczycielka polskiego z Gimnazjum nr XVI w Warszawie.

Czy to jest bezpieczne?

Bez względu na sposób czy metodę nauki, sprawdzenie wiarygodności informacji ma duże znaczenie dla korzystających jak i dla samych autorów. Wystarczy jedna błędna informacja opublikowana na stronie internetowej, aby całkowicie stracić reputację wśród internautów. Dlatego autorzy blogów na każdym kroku muszą być uważni.

- W mojej dziedzinie analizy i projektowania serwisów internetowych opieram się na tym, czy autor mówiący o danych zagadnieniach jest praktykiem wdrażającym swoje wnioski, rady i wskazówki w życie. Unikam teoretyków. Oczywiście inaczej może się przedstawiać sprawa nauki historii literatury greckiej czy budowy DNA - tłumaczy Bartłomiej Dymecki .

Z drugiej strony autorem publikacji internetowej może stać się każdy, nie zawsze ktoś kompetentny. Zapewne niejednego nauczyciela wprawia w zdumienie ślepe zaufanie jakim kierują się niekiedy uczniowie kopiując w całości wypracowania z Internetu.

- Co najciekawsze, w zdecydowanej większości uczniowie zamiast przyznać się do plagiatu do końca bronią nawet najdziwniejszych tez jako swoich. Najwyraźniej lepiej być niespełna rozumu niż wyjść na kłamczucha - dodaje Anna Skomiałek.

Ale do wielu uchybień w rzetelności publikowanych informacji przyznają się nawet sami autorzy.

- Do informacji tworzonej w sieci trzeba mieć czasami troszkę większy dystans, niż do recenzowanych artykułów. Dlatego bloggerzy skupiają się w różnego rodzaju stowarzyszenia, czy syndykaty. Oprócz tego ludzie sami się poprawiają, komentują oceniają. Jeśli jakiś blog jest słaby, albo autor kłamie, to zobaczymy to po komentarzach - mówi Piotr Peszko.

Ale istnieją również strony, z których korzystają chętnie nawet sami wykładowcy. Przykładem może być www.wolframalpha.com. Jego autor postawił sobie za cel zebranie razem wszystkiej wiedzy i informacji, które mogą być obliczane w jakikolwiek sposób. Zasoby witryny już są ogromne i obejmują między innymi matematykę, fizykę, chemię, biologię, astronomię. Z pewnością takie narzędzia jest wyjątkowo pomocne przy nauce.

Coraz większa dostępność takich materiałów sprawia, że tzw. self-learning, czyli samodzielna nauka, zamiast bycia jedynie uzupełnieniem tradycyjnej edukacji staje się jej nieodłącznym elementem.

Autor: Tomasz Zdunek - Edustacja.pl


Data publikacji: 2010-07-27
Strony: 1

Nowe oblicze szkolnictwa wyższego , O sztuce perswazji w kontaktach biznesowych, Wyniki badania Diagnoza Potencjału „Innowacje 2009”, Trudny wybór, Przygotujmy się - publiczne nakłady na edukację będą realnie maleć ,