Mamy 9765 aktualnych szkoleń oraz 5219 firm szkoleniowych. Dziś dodano 10 szkoleń.

Zaproś wykładowcę do domu

Zgodnie z nowym rozporządzeniem Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, uczelnie będą mogły prowadzić zajęcia w trybie online. Czy wykładowcy powinni bać się o swoje stanowiska?

E-learning to forma nauki na odległość dzięki wykorzystaniu komputera i sieci internetowej. Jest przeznaczony dla wszystkich. Brzmi to jak tani chwyt reklamowy, ale tak jest w rzeczywistości. Nauka online jest idealną metodą dla matki z dzieckiem, osoby niepełnosprawnej, czy biznesmena w ciągłym ruchu. Najlepszy sposób podnoszenia swoich kwalifikacji dla osób zaangażowanych zawodowo, które nie mają zbyt wiele czasu wolnego. E-learning staje się naturalną ofertą w zdobywaniu wiedzy i z całą odpowiedzialnością można stwierdzić, że jest to kierunek, w jakim zmierza edukacja.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przygotowało właśnie projekt rozporządzenia w sprawie e-learningu, które zrewolucjonizuje dotychczasowy model nauczania. Uczelnie będą mogły kształcić przez Internet praktycznie bez żadnych ograniczeń. A co na to sami wykładowcy? Czy nie boją się, że stracą pracę? A czy sami chcą zaangażować się w tworzenie wirtualnych zajęć?

Będzie znacznie łatwiej

Podstawową zaletą edukacji online jest ich niski koszt. Przy tradycyjnym modelu nauczania nie można zapominać o profesjonalnym wykładowcy. Do tego koszty wynajęcia sprzętu, sali, opłacenie noclegu, a tak zostajemy w domu i na ekranie monitora przeglądamy te same materiały. Do tego dowolna liczba studentów, oszczędność czasu i możliwość łatwego śledzenia postępów w nauce.

Z jednej strony e-edukacja jest dla studentów wygodna. Materiały można studiować i realizować o wybranej przez siebie porze dnia. Z drugiej brak bezpośredniego kontaktu z prowadzącym to wielki minus. Nie wszyscy przecież przyswajają wiedzę z taką samą percepcją i nawet wideo rozmowa nie jest w stanie tego zmienić.

- Nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu wykładowcy ze studentem. Podczas spotkania widać reakcję drugiej strony na konkretne słowa. Wykładowcy podczas tradycyjnych zajęć mogą w każdym momencie zareagować i w ten sposób być bardziej skutecznymi. Metoda online nie daje takiej możliwości - mówi Piotr Matuszewski, adiunkt na UKSW.

Kolejną zaletą jest ruchomy czas nauki. Można w ciągu jednego dnia zaliczyć wszystkie moduły jak również rozłożyć to sobie po kilka minut dziennie. Po przejściu wszystkich etapów można przystąpić do egzaminu.

Internet jest wszędzie

Studia w trybie online wydają się nie mieć wad. Jest to metoda wyjątkowo przyjazna dla studentów i uczelni. Dodatkowo, na co pozwalają nowe przepisy, studiować przez Internet można dosłownie każdy kierunek.

- Nasza oferta obejmuje kilkanaście dziedzin, m.in.: technologie komputerowe i informacyjne, ekonomię i finanse, zarządzanie, marketing, media i komunikację. Ale na podstawie nowych przepisów będzie można studiować każdy kierunek - mówi dr Joanna Opoka, pełnomocnik rektora ds. studiów zdalnych Polskiego Uniwersytetu Wirtualnego.

Ale zanim uczelnie całkowicie opustoszeją ze studentów minie sporo czasu. Studiów prowadzonych w takiej formie jest wciąż niewiele i są to głównie studia podyplomowe, kursy językowe i specjalistyczne szkolenia. Studia licencjackie i magisterskie są trudne do zorganizowania. Jednak z czasem będzie to norma.

- Jak się rozejrzymy to wszystkie procesy podlegają stopniowemu upraszczaniu. Dlaczego więc nie miałoby tak być i z edukacją. Jestem przekonany, że za kilka lat e-booki zastąpią tradycyjne podręczniki, a studenci zamienią duszną salę na swój pokój - mówi mgr Arkadiusz Marzec z Wydziału Nauk Ekonomicznych SGGW.

E-learning nie tak szybko

Nowy model nauczania, jak się okazuje, nie jest stworzony dla wszystkich. Tylko osoba dobrze zmotywowana, odpowiedzialna i umiejąca zarządzać swoim czasem będzie w stanie utrzymać się na takich studiach.

- Owszem jest to ułatwienie, ale tylko dla ambitnych i wyjątkowo zdolnych. A studia są dla wszystkich. Jeżeli ktoś potrzebuje więcej godzin na opanowanie materiału lub konsultacji z profesorem to powinien mieć taką możliwość - mówi dr Anna Karwowska ze Szkoły Wyższej im. Bogdana Jańskiego.

To jednak nie jedyne ograniczenia. Zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, student powinien pojawić się na uczelni w dwóch przypadkach: odbycia zajęć praktycznych i laboratoryjnych lub zaliczenia i egzaminów. I choćby z tego powodu wykładowcy mogą być spokojni o swoje stanowiska.

- Możliwość korzystania z nowej formy nauki będzie wykorzystywana przez uczelnie głównie w celach marketingowych. Moim zdaniem nie zanosi na to, aby nauka w internecie wyparła tradycyjną szkołę. Jest na to znacznie za wcześnie - dodaje.

Autor: Tomasz Zdunek
Źródło: Edustacja.pl


Data publikacji: 2011-09-06
Strony: 1

Inżynier na obcasach - nowa akcja SGGW, Małopolska otwarta na wiedzę, Szkolimy się na potęgę, W 2012 r. pierwsze opłaty za studia dzienne , III Otwarta konferencja LEAN ,