Niech żyje bal

Czy taniec ma wpływ na budowanie naszych realcji? Czy dzięki niemu jesteśmy w stanie zwiększyć poczucie własnej wartości? O tańcu, emocjach i jego wpływie na kobiety rozmawiamy z Magdaleną Samolik - trenerką rozwoju osobistego i instruktorką tańca.

Po co tańczymy?
To dobre pytanie. Pierwsze co przychodzi mi na myśl to, że tańczymy dla zabawy, dla chwil zapomnienia i nieskrępowanej radości. Tańczymy dla zrozumienia siebie i innych, tańczymy dla miłego spędzenia wolnego czasu. Tańczymy dla kontaktu z drugim człowiekiem, by zażywać ruchu i rzeźbić swoją sylwetkę. Taniec towarzyszy człowiekowi praktycznie od zawsze, był częścią różnych rytuałów, zarówno religijnych jak i wojennych, zawsze było w nim coś mistycznego. Coś, czemu ludzie chętnie się poddawali, by przeżyć chwile odmienne od codzienności. Możemy przebudzić swoją świadomość. Taniec to także możliwość tworzenia nowych sposobów zachowań i kształtowania swojego charakteru. Tańcząc w parze mamy z kolei możliwość nawiązywania kontaktu z drugim człowiekiem, i jeśli podejdziemy do procesu nauki mądrze, to oprócz samej nauki tańca, możemy też bardzo dużo zrobić dla naszego związku partnerskiego lub dla związków ogólnie.

Mogłoby się wydawać, że skoro taniec towarzyszy człowiekowi niemal od początków jego dziejów, pora na znalezienie nowego sposobu wyrażania uczuć. Mamy tyle możliwości technologicznych, musimy tańczyć?
- Faktycznie, mogłoby się wydawać, że skoro świat idzie do przodu, to takie rzeczy jak wyrażanie uczuć też. Jednak pomimo ogromnego postępu technologicznego, człowiek w gruncie rzeczy pozostał taki sam, mam na myśli jego konstrukcję psycho-fizyczną, odczuwanie i wyrażanie uczuć. Miłość od zawsze czuło się tak samo, podobnie jak złość, radość czy smutek. Nasze umysły niewiele różnią się od umysłów ludzi pierwotnych, stąd czujemy podobnie a nawet podobnie myślimy, zwłaszcza w momentach zagrożenia. To, co na pewno uległo zmianie i to na gorsze to, że przez technologię mamy coraz mniejszy kontakt z sobą samym, coraz mniej sami siebie rozumiemy. Kiedy się człowiek czegoś bardzo boi, to od razu jest diagnozowany psychologicznie lub psychiatrycznie. Ludzie boją się swoich uczuć, bo nie potrafią ich zrozumieć i wyrażać. Odsuwamy się sami od siebie, zamknięci w swoich domach przed komputerem lub telewizorem. Wydaje mi się, że człowiek nawet nie chciałby odczuwać, bo uczucia przeszkadzają mu w wykonywaniu pracy czy pędzeniu przez życie. Ale tak się nie da. Dochodzimy do pewnej granicy absurdu i tutaj taniec staje się sposobem na przywrócenie porządku, na uleczenie tej chorej sytuacji, którą sami sobie stworzyliśmy. Nie tylko daje nam możliwość wyrażania emocji, ale dzięki niemu poznajemy lepiej siebie samego. Kiedy rozpoczynamy pracę nad naszym ciałem, także psychika i umysł zaczynają się zmieniać. W tańcu możemy stworzyć sobie nasz wymarzony świat, przestrzeń w której możemy powiedzieć, co chcemy. Ponadto taniec to metafora na życie, to możliwość tworzenia od nowa grup społecznych, ponowne gromadzenie ludzi przy wspólnym celu, a więc ich zjednywanie. Taniec w parze to także nauka bliskości, przełamywanie barier, to umiejętność zaufania drugiemu człowiekowi i umiejętność jego lepszego zrozumienia, nauka empatii. Dlatego uważam, że właśnie teraz, przy tym postępie i wyalienowaniu człowieka, taniec będzie miał coraz większe znaczenie w wyrażaniu uczuć i przywracaniu kontaktów międzyludzkich.


Wobec tego taniec to emocje. Magda Gessler powiedziała kiedyś, że mieszkając w Hiszpanii, jej ówczesny chłopak zabronił jej tańczyć z innymi mężczyznami. Powiedział, że taniec jest tak intymną czynnością między partnerami, że tańczyć powinno się tylko z osobą, którą się kocha. A przecież taniec to tylko poruszanie się w rytm muzyki. Często w parze. Co takiego zachodzi między partnerami kiedy tańczą?
Moim zdaniem to co zachodzi między partnerami w tańcu, to po prostu porozumienie, doskonała komunikacja, aby wspólnie poruszać się w rytm tej samej muzyki, i chociażby chwilowe poczucie, że jesteśmy dla kogoś ważni. Stąd też moim zdaniem rodzi się ta zazdrość naszych partnerów życiowych o taniec z kimś innym. Bo co, jeśli on da jej coś więcej, jeśli ten dotyk ją zahipnotyzuje? Zamiast odczuwania zazdrości powinno się lepiej zrozumieć swojego partnera.


Czy taniec może nas zmienić? A jeśli tak, to czy także na gorsze?
Moim zdaniem taniec jest czynnikiem, przez który się zmieniamy. Ci, którzy tańczą, często muszą dokonać w sobie zmian, jeśli chcą tańczyć naprawdę dobrze. Ci, którzy odchodzą twierdząc, że taniec nie jest dla nich, to często ludzie, którzy nie chcą się zmieniać pod jego wpływem, którzy boją się tego, co ten taniec może ukazać. Bo mogą to być także ciemne strony naszej osobowości, które zrozumiane i zaakceptowane przez nas stają się naszą siłą wewnętrzną. A czy możemy zmienić się na gorsze? Czy jeśli kobieta staje się bardziej pewna siebie i wie, czego chce od życia, to czy jest to zmiana na gorsze? Może dla jej otoczenia tak, bo nagle muszą się z nią liczyć, a łatwiej było gdy była posłuszna. A według mnie to jest zmiana na lepsze. Człowiek jest z natury dobrą istotą, jeśli poprzez taniec nawiązuje lepszy kontakt ze sobą i ludźmi, to może dotrzeć do tego, co jest w nim piękne i dobre. Wydaje mi się, że zmiany mogą być tylko na lepsze.


Jak Pani sądzi, skąd bierze się taka popularność programów tanecznych w telewizji?
Oglądając takie programy możemy się trochę utożsamiać z tańczącymi gwiazdami. Chociażby w myślach przenieść się na parkiet i poczuć przez chwilę zastrzyk adrenaliny. To nawet jest funkcją naszego umysłu - naukowcy odkryli w nim tak zwane neurony lustrzane, które odbierają to, co oglądamy i stwarzają w naszym organizmie poczucie, jakbyśmy sami to robili. Krótko mówiąc, gdy oglądamy kogoś w tańcu, nasz umysł wywołuje w naszym organizmie taki stan, jakbyśmy sami tańczyli.


Wielu z nas pamięta wypowiedzi uczestniczek jednego z popularnych programów tanecznych, które ze łzami w oczach mówiły o tym, że taniec pomógł im odnaleźć swoją kobiecość i otworzył znowu na życie. Możemy im wierzyć?
Z pewnością tak. To co powiedziałam wcześniej, w tańcu, jeśli chcesz mu stawić czoło, musisz sięgnąć głębiej. Często zaczynasz od banalnej pracy z ciałem, od zmiany postawy, od wyeksponowania klatki piersiowej, od swobodnych ruchów rąk i bioder. To wszystko dla wielu kobiet jest bardzo trudne. My, kobiety w Polsce, mamy jeszcze ciągle silne przekonania, które negują naszą kobiecość,. Spójrzmy chociażby na Hiszpanki czy Brazylijki tańczące sambę. Tam kobiecość emanuje z większości kobiet, a one wcale się tego nie wstydzą. Nie mówię tutaj o tym by chodzić z dekoltem po pas czy w spódnicach, które niewiele zakrywają. Strój tak naprawdę nie jest kluczowym czynnikiem, chodzi bardziej o postawę, o sposób poruszania się i o to, jak się czujemy same ze sobą i co na swój temat uważamy. Jeśli uważamy, że jesteśmy piękne, to te myśli wpływają na to, co widać na zewnątrz. I nie chodzi tu o szczupłe ciała, ale raczej o akceptacje takimi, jakie są. Tak więc poprzez taniec, jego ruchy i ekspresję, musimy stawać się takimi kobietami, świadomymi siebie, musimy się odkryć i pokazać swoją pewność siebie. Inaczej w tańcu czegoś brakuje. Brakuje Kobiety.


Czy w tańcu jesteśmy inną osobą? Nieśmiałe na co dzień kobiety, w tańcu pozwalają sobie na kuse sukienki i frywolność. Kiedy wobec tego są sobą?
Myślę, że nie możemy być kimś innym w różnych okolicznościach. Po prostu ujawniają się w nich różne aspekty naszej osobowości, ale nadal jesteśmy jedną osobą. Taniec na początku możemy po prostu potraktować jako zabawę, jako grę aktorską i spróbować w nim nowej roli. Zawsze jesteśmy spokojne, że jeżeli nie wyjdzie albo ktoś nas negatywnie oceni - a będzie ta opinia dla nas ważna - to zawsze możemy powiedzieć, że to był tylko żart, taka zabawa. Czyli wrócić do codziennego życia jak gdyby niby nic. Jeśli jednak potraktujemy taniec trochę jako formę pracy nad sobą, to możemy odkryć, że te role, które w nim odgrywamy, to tak naprawdę te aspekty siebie, które były stłamszone, albo których nie znałyśmy, czy bałyśmy się ośmieszyć. Chodzi o to, że poprzez taniec możemy po prostu poszerzyć wachlarz naszych zachowań. Dać sobie na nie pozwolenie, poczuć się z nimi dobrze. Nieśmiałość też jest cenna, często bardzo atrakcyjna dla płci przeciwnej, ale nie może być głównym sposobem na życie. Cała mądrość polega na tym, by odkrywać siebie, by w tańcu eksperymentować i uczyć się prawdziwej siebie, a na co dzień wybierać najbardziej efektywne sposoby życia i bycia wśród ludzi.


Czy można powiedzieć, że niektóre style taneczne są „wybitnie kobiece"?
Możemy wyróżnić style „wybitnie kobiece". Są to na pewno tańce, w których ruch dotyczy obszaru klatki piersiowej, bioder, brzucha, wymaga elastycznych, giętkich i uwodzicielskich ruchów. Stąd duże zainteresowanie tańcem brzucha, salsą solo czy też sambą. Te tańce wręcz zmuszają nas do bardzo kobiecych zachowań. Ale myślę, że w większości tańców, przy pracy z ruchem i muzyką, można odkrywać w sobie kobiece aspekty. Tak naprawdę, to nawet mężczyźni zawierają w sobie pierwiastek kobiecy, tak jak kobiety zawierają w sobie pierwiastek męski. Ja osobiście stworzyłam program kursów i warsztatów Tanga dla Kobiet, gdzie tańczymy solo, i w bardzo dużym stopniu odkrywamy różne aspekty kobiety - kobiety silnej, asertywnej, wiedzącej czego chce, ale także kobiety poddającej się prowadzeniu, poddającej się muzyce, delikatnej i zmysłowej. Docieramy także do naszych emocji, gdyż zwłaszcza muzyka tanga daje nam do nich duży dostęp, uczymy się więc ich, rozpoznajemy, akceptujemy, wyrażamy poprzez ruch i ciało, by na co dzień stawać się bardziej świadomymi osobami. Również postawa w tangu jest dość charakterystyczna, otwiera nas na pełne i radosne doświadczanie życia i jego wszelkich aspektów. A oprócz tego tango fenomenalnie wpływa na nasz układ nerwowy, koi, uspokaja, tworzy nowe połączenia nerwowe, zwiększa równowagę i koordynację. Pamiętajmy, że każdy taniec daje coś wyjątkowego. Każda kobieta powinna poszukać czegoś dla siebie, stylu, który da jej dostęp do swojego ciała i kobiecości. Bo jesteśmy piękne, wyjątkowe i bardzo wartościowe. Czas najwyższy, by pokazać to całemu światu.

A więc - tańczmy!
W tańcu można się oderwać, w tańcu można się zapomnieć. To kontakt z samym sobą, ze swoim ciałem, czyli te bezcenne chwile kiedy możemy skupić uwagę na swoim wnętrzu. Tu przychodzi mi na myśl pewien cytat „Ten, kto patrzy na zewnątrz - śni. Ten, kto patrzy w siebie - budzi się."

Autor: Agnieszka Linke

Źródło: Edustacja.pl

 


Data publikacji: 2011-03-02
Strony: 1

Ostatnia szansa na praktyki za granicą, Cała prawda o testach osobowości, Autoprezentacja sztuką nabytą?, Edukacja Polaków jeszcze nie przez całe życie, Rozwój edukacji w Polsce na tle innych krajów europejskich – najnowszy raport Komisji Europejskiej,