Mamy 9598 aktualnych szkoleń oraz 5219 firm szkoleniowych. Dziś dodano 0 szkoleń.

Segregacja kontrolowana

Segregacja jest dobrze znana w polskich szkołach. Kontrole przeprowadzane okresowo przez kuratorium oświaty jedynie potwierdzają istnienie tego zjawiska. W jednych jest to praktyka akceptowana przez nauczycieli i rodziców, w innych nie występuje wcale. Ale z czego wynika podział klas na uczniów zdolnych i przeciętnych? Czy to metoda na lepszą edukację, czy kolejny element niesprawiedliwości społecznej?

W jednej z opolskich szkół podstawowych z początkiem roku dyrektor szkoły organizuje ankietę wśród rodziców, w której należy odpowiedzieć na pytania dotyczące m.in. wysokości zarobków lub miejsca pracy. Następnie w niewyjaśniony sposób dzieci z rodzin zamożnych trafiają do jednej klasy, natomiast dzieci rodziców bezrobotnych lub o niskich zarobkach do innej. Oczywiście jest to jawna segregacja w oparciu o zasobność portfeli rodziców, którą trudno zaakceptować. Ale są też i inne przykłady.

W Szkole Podstawowej nr 3 we Wrocławiu przez kilka lat funkcjonowała specjalna klasa pod patronatem międzynarodowego stowarzyszenia Mensa, zrzeszającego ludzi o wysokim IQ. Aby się do niej dostać, uczeń musiał zaliczyć testy opracowane przez Mensę. Tym co się to udało chodzili na zajęcia z matematyki o rozszerzonym poziomie. Pozostałe zajęcia odbywały się według standardowego programu nauczania. I choć zdaniem szkoły pomysł okazał się bardzo udany, to kuratorium uznało, że była to niedopuszczalna segregacja i nakazało klasę zamknąć.

Dwie różne sytuacje zdefiniowane w podobny sposób. Czy na tej podstawie można jednoznacznie określić, że segregacja jest zła i należy ją bezwzględnie zwalczać? A może istnieją okoliczności, w jakich to zjawisko powinno być akceptowane?

Równe szanse dla każdego

Przeciwnicy segregacji podkreślają, że jest to zjawisko, które piętnuje publicznie młodego człowieka jako kogoś gorszego. Ponadto, jeżeli jest już praktykowana, to nie przynosi zamierzonych rezultatów.

- Edukacja w klasach różnorodnych przynosi znacznie lepsze efekty niż w klasach sztucznie dobieranych np. według zamożności rodziców. Tylko w klasach złożonych z dzieci wywodzących się z różnych środowisk uczniowie mają okazję wspólnie uczyć się od siebie i nawzajem poznawać - twierdzi Anna Chmielewska, psycholog.

Jej zdaniem segregacja jest dopuszczalna w szkołach prywatnych, ale jeżeli chodzi o szkoły publiczne, to oferta edukacyjna powinna być taka sama dla wszystkich uczniów jak przepisy prawa dla każdego obywatela.

Segregacja kontrolowana

Joanna Budziakowska ze „Stowarzyszenia na rzecz dobrej szkoły" przekonuje, że segregacja nie musi nikogo wykluczać, a wręcz przeciwnie, może być skutecznym sposobem walki z nierównościami. Jedynym warunkiem jest odpowiednie przeprowadzenie takiego procesu, a jego celem musi być dostosowanie metod nauczania do możliwości uczniów.

- W klasach różnorodnych wszystkie dzieci traktowane są w taki sam sposób. Jednak nauczyciele wiedzą, że niektórzy pracują wolniej. Niestety program jest napięty i zamiast pomóc w zrozumieniu danego zagadnienia przechodzi się dalej. Wyobraźmy sobie, że powstaje klasa z uczniami, którzy nie radzą sobie z matematyką. Podejście nauczyciela do takich uczniów już na początku jest inne - mówi Joanna Budziakowska.

Dlatego też segregacja nie powinna być całkowita, bo uczniowie słabi z matematyki często okazują się świetni w innej dziedzinie. Natomiast różnica między lepszymi i gorszymi mogłaby opierać się wyłącznie na tempie przerabianego materiału, a nie zakresie. W efekcie i jedni i drudzy mają taką samą wiedzę.

Słabsi zostają w szkole

- Spójrzmy prawdzie w oczy, nie każdy nadaje się na magistra i nie zrobimy uczonego z osoby, która nie ma do tego predyspozycji. Moim zdaniem wmawianie dzieciom, że każdy ma równe szanse jest większą krzywdą niż mówienie bolesnej prawdy. Nie wszyscy mają równy start, a jeżeli jesteś gorszy i chcesz coś osiągnąć to musisz wymagać od siebie dwa razy więcej - mówi Michał Pięta, pedagog szkolny w Zespole Szkół Ekonomicznych w Gdyni.

Zdaniem Michała Pięty dopiero takie przedstawienie sytuacji pozwoli ocenić realne szanse i możliwości każdego ucznia. Zwraca uwagę, że nawet dwóch uczniów, choć z tej samej klasy ma przed sobą zupełnie inne perspektywy, bo jeden z nich po lekcjach ma zajęcia z angielskiego, naukę pływania i gry na gitarze, z kolei drugi pomaga rodzicom przy gospodarce.

- Zamiast zakłamywać rzeczywistość powinniśmy sprostać jej wymaganiom. Jeżeli wiemy, że uczniowie mają różne możliwości to przydzielmy im odpowiednie zasoby. Uczniom z biednych rodzin zapewnijmy dodatkowe zajęcia z języka obcego i informatyki. Dopiero wtedy będzie można powiedzieć o wyrównywaniu szans - dodaje.

Autor: Tomasz Zdunek

Źródło: Edustacja.pl

 


Data publikacji: 2011-08-29
Strony: 1

Dąbrowski Uniwersytet Trzeciego Wieku rozpoczyna rekrutację, Reforma studiowania w ocenie studentów , Raport: w Polsce na powszechne czesne jest za wcześnie, W 2012 r. pierwsze opłaty za studia dzienne , Pomysł na eksperyment ,